Pozdrowienia z Antarktyki
13 Stycznia 2012
Publikujemy kolejny list od pana Krzysztofa Fanzlocha, Bogatynianina przebywającego na Wyspie Króla Jerzego w Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego.
Hej!
Usiadłem przy komputerze i zastanawiam się co by wam tym razem opowiedzieć, dzieje się dużo, ciekawych rzeczy jak i pracy.
Hm Więc święta były spokojne, jak w domu gdy się ma dużą rodzinę.Brakowało jedynie dzieci i żywej choinki. Oczywiście mieliśmy sztuczną :) Każdy z nas robił coś na święta, jeden wędził, inni robili ciasta, a reszta potrawy na świąteczny stół.
Mieliśmy gości na wigilię, przypłynął do nas jacht Selma z polską załogą , wspólnie połamaliśmy się opłatkiem i spędziliśmy święta, nawet były prezenty.O północy byliśmy w kapliczce na pasterce gdzie śpiewaliśmy wspólnie kolędy.
W drugi dzień świąt poszedłem z dwoma kolegami na monitoring, który trwał trzy dni. Mieszkaliśmy w chatce koło góry Demay w zatoce Paradise Cove (jest na wcześniejszych zdjęciach), wyprawa taka odbywa się co 11 dni i polega na liczeniu zwierząt płetwonogich takich jak: słonie morskie, wedelki, uchatki, krabojady czy też lamparty morskie.Co jakiś czas dochodzą do tego pingwiny. A jest tego trochę w obrębie naszych badań. Słonie zbierają się w grupach, jak na razie największą jaką widziałem składała się z 188 osobników. Mówimy na to chlewik, bo tak lezą długi czas i załatwiają się pod siebie, zapach hm, nie da się opisać :) Tak więc wróciliśmy przed Sylwestrem.
A Sylwestra spędziłem na brazylijskiej stacji Feraz, gdzie hucznie przywitaliśmy nowy rok. Niestety nie mogliśmy się tam wybrać całym składem z Arctowskiego, gdyż musiała zostać obsługa na stacji. Mnie się udało i jestem zadowolony ze świetnej zabawy.
W taki oto sposób mamy rok 2012. W tym też roku chciałbym życzyć Państwu mniej trosk i więcej uśmiechu na twarzy niezależnie od pogody. Oraz dążenia do realizacji swoich marzeń, bo cóż warte życie gdy się ich nie ma.
Gorąco ściskam.
Bogatynianin.


